Wygrane
Żeby wygrać, trzeba grać. To najprawdziwsza prawda, trzeba dać szansę losowi. Ja daję tą szansę przy każdym losowaniu Dużego Lotka. Oczywiście zdarzyło się, że wygrywałam najniższe kwoty, nie powiem. Ile to daje radości mimo, że w ogólnym rozrachunku wychodzi na to, że więcej wydałam na kupony, niż wygrałam. Ale nadzieja umiera ostatnia i ja wciąż wierzę, że jeszcze los się do mnie uśmiechnie. I wcale nie zależy mi na największych kumulacjach, wystarczy mi skromniejsza sumka. Taka, bym poradziła sobie z nią psychicznie.
To chyba Amerykanom wyszło w badaniach, że ludzie, którzy gwałtownie stawali się bogaczami dzięki na przykład loteriom, nie byli tak naprawdę szczęśliwi. Bardzo szybko trwonili te majątki. Sama do tego doszłam, że do takich zmian w życiu należy być naprawdę dojrzałym psychicznie. Do takich kwot czy awansów. Aby dojść do tych wniosków nie potrzebowałam żadnych badań, wystarczyły mi obserwacje. I szczerze pisząc żałuję, że miałam rację. Sama stałam się ofiarą czyjejś słabości i niedojrzałości.