Warciarze czy Farciarze?

Zrozumieć

Mój problem polega na tym, że zawsze chcę zrozumieć. Nie potrafię czegoś zaakceptować i przyjąć do wiadomości tak po prostu, chcę poznać motywy i przeanalizować zagadnienie. Brak racjonalności, by nie nazywać tego głupotą, wprawia mnie w stan zagubienia i dezorientacji. Przeczytałam artykuł o psychopatach, o schematach ich działań i o tym, że ciężko mówić w ich przypadku o szablonowym i rozumnym podejściu czy odpowiedzialności moralnej i czystości sumienia. A ja dalej chcę poznać odpowiedź na pytanie „dlaczego?”.

Chcę wiedzieć, czym się kieruje. Zdaję sobie sprawę o całkowitej rozbieżności w podejściach, ale to mnie nie uspokaja. Chyba już wiem, dlaczego tak bardzo chcę zrozumieć. Bo wtedy potrafiłabym przewidzieć choć zgrubnie kolejny krok, a w tej sytuacji się zwyczajnie boję. Strach też wynika z braku pewności siebie. Że moje argumenty trudno będzie podważyć. Wiem, że nie zrozumiem. Nie uzyskam odpowiedzi na swoje pytanie. Dużo mnie kosztuje ta walka, ale takie jest po prostu moje życie.

Za kilka dni będziemy obchodzić Święto Zakochanych, czyli Walentynki. Chociaż chyba źle napisałam używając formy „my”. My, jako ludzie, aczkolwiek mnie to osobiście nie dotyczy. Nie jestem zakochana. Nie czuję się wypalona, bo to kojarzy mi się z jakimś bolesnym stanem. Po prostu czuję obojętność. Zakochanie to wspaniały stan, mam to szczęście znać go z doświadczenia. Ale wiem, że już nigdy tego nie doświadczę. I chyba nawet nie chcę doświadczyć. Wzrusza mnie miłość i zaangażowanie dwojga ludzi, ale patrzę na takie zjawiska jak ktoś, kto już wszystko ma za sobą.

To nawet nie jest tęsknota, bo tęsknić jest sens do czegoś, co ma szanse wrócić. Mój limit się wyczerpał, a i tak nie mogę narzekać. Chcę sobie żyć z dnia na dzień, już nie dla mnie uniesienia i wzloty. To nawet nie chodzi o to, że się boję upadków. Ja się już boję zmian. Jest jak jest i tak jest dobrze. Niech tak pozostanie i byle nie było gorzej. Jakoś dzień po dniu dojdę do końca. Byle nie popełnić już więcej błędów i zejść ludziom z drogi.

Tagi: , ,

« Japonia Budżet domowy »